Artykuły
Barcelona - jeszcze prześpisz się na plaży
24 czerwca 2008, Archiwum Redakcyjne
Barcelona ma to do siebie, że się nie nudzi. Możesz tam jeździć nawet w każdy weekend, a zawsze znajdziesz coś, co Cię zaskoczy. Oczywiście pierwsza myśl to piękne kobiety z najróżniejszych stron świata. Pewnie potrafisz sobie wyobrazić, ile możliwości stwarza pobyt w schronisku czy Bed&Breakfast, gdzie nowe znajomości aż się proszą o zawarcie.Jogging w parku o północy
Barcelona tętni energią nie tylko na plaży. Oprócz tradycyjnych zabytków, które stanowią turystyczny must, jak Sagrada Familia, dzielnica Eixample z terenami EXPO, Ramblas - główny deptak miasta, Stare Miasto z dzielnicą gotycką – warto odwiedzić liczne parki. I to koniecznie po zmroku.
Jeśli mimo że jesteś twardym facetem, ciarki przeszły Ci po plecach na myśl o hiszpańskim parku po zmroku – to znaczy że nic nie wiesz o Barcelonie. Barcelona zasypia później niż miasta północy. Barcelona połknęła mnóstwo ludzi, których swędzą pięty.
Dlatego początkowo może Cię zdziwić ten prawdziwy tłum, który przebiega rytmicznie alejki parku Guinardó o 22:00. Jeszcze bardziej zdziwi Cię nie zmniejszający się ani na jotę tłum o 23:00… Wszyscy ci ludzie biegną, rozmawiając, śmiejąc się, albo w zupełnej ciszy. Są zupełni amatorzy, którzy postanowili zlikwidować zadyszkę, i kolesie którzy wyglądają, jakby jutro mieli mieć maraton. Atmosfera jest niesamowita i warto przeżyć coś takiego. Założyć gustowny dresik, wtopić się w tłumek i zapomnieć o tym, że jest się tutaj tylko na kilka dni, a pewnego dnia rano zamiast nieśmiertelnego słońca przywita nas surowy mars na czole szefa.
Güell está gual
Jeśli jednak nie masz ochoty wtapiać się w tłumy, choćby one sobie tylko grzecznie biegły, możesz spokojnie wybrać się nocą do parku Güell. Fakt, czasami go zamykają. Ale czasami nie. A jeśli dobrze trafisz, możesz spokojnie przenocować – oczywiście na dziko – w jego cichym i tajemniczym wnętrzu. Jest owocem pracy tego samego architekta, który stworzył Sagradę Familię - Gaudiego. Jest urokliwy i niezwykły, pociąga oryginalnymi rozwiązaniami przestrzennymi i ciekawym zdobnictwem na miarę swego autora.
- Mój brat ma takie marzenie, zdawać na architekturę – zdradza Darek. – Więc te wszystkie cacka w Barcelonie to dla niego był cymesie. Prawie ciągnął mnie za rękę: Darek, chodź tam, chodź, a jeszcze tuuuu… Czułem się jakbyśmy znowu byli mali, pewnie dlatego dałem mu się zaciągać w najróżniejsze zakamarki, w które pewnie normalnie bym nie poszedł, bo by mi się nie chciało. Ale nie żałuję. Co straciłem? Wystawanie w kolejce w Lidlu po alkohol… Tak jak w Londynie wśród obsługi marketów, tak w Barcelonie wśród nocnych klientów trudno nie usłyszeć rodzimego języka. – To niektórych drażni, no ja to rozumiem, ale dla mnie to są takie przyjemności podróżowania. No jasne, że jakbyś jakiegoś Cześka spotkał u siebie pod sklepem, to byś na niego nawet nie spojrzał. Ale teraz obaj jesteście za granicą, i to wam się opłaca. Mówisz cześć brachu, on ci odpowiada czołem stary, i już wiecie, że nie da się zginąć. Że jaki ten świat mały: no patrz pan, Polak, i tam ten też Polak. To o wiele lepsze niż udawanie, że się nie widzi, i milczenie za wszelką cenę, byle się tylko nie zdradzić z polskim akcentem, bo zaraz ziomal cię upoluje o kasę na piwko. No a niech mnie upoluje. Ubędzie mnie? A facet się ucieszy i jak trzeba, to też poratuje.
Uważaj na rewiry
Czy istnieją realne zagrożenia, od których trzeba się ratować w Barcelonie?
- No nie jest to dzikie miasto – stwierdza Darek – ale daleko mu też do jakiegoś superbezpieczeństwa. Usiadłem z bratem jednej nocy na takim skwerku w centrum. No i siedzimy, pijemy colę, patrzymy sobie, jak to wszystko wygląda w nocnym świetle, dookoła kloszardzi układają się do snu, normalna sprawa… Aż tu nagle podchodzi do nas taki jeden i mówi coś po ichniemu. A oni wcale nie mówią wszyscy po hiszpańsku, tylko drugim językiem jest kataloński, więc my z bratem ni w ząb… A ten koleś otwiera rękę, tam ewidentnie jakiś proszek chowa…
Komentarze
Iniesta
23 stycznia 2010
01:09:43
23 stycznia 2010
01:09:43
Jeżeli w Barcelonie, to tylko na Santiago Bernabeu . Viva la Barca !!1
xx
19 sierpnia 2010
10:00:45
19 sierpnia 2010
10:00:45
Santiago Bernabeu jest w Madrycie a nie w Barcelonie :P
Dodaj komentarz
Rozrywka
Pora umierać
Oto już jesień i pora umierać...
Dorota Kędzierzawska po raz kolejny pokazuje nam swoją wyjątkowość. Na jej...
Imprezy
LIKIER GALLIANO
Galliano to włoski likier ziołowo-korzenny, którego recepture stworzył Arturo Vaccari, a swój produkt nazwał na cześć majora Giuseppe...




