Artykuły
Najsłynniejszy kalendarz świata
22 czerwca 2008, Archiwum Redakcyjne
Wydawany przez prawie 40 lat kalendarz Pirelli okazał się promocyjnym strzałem w dziesiątkę. Mało tego, z każdym kolejnym wydaniem stawał się coraz bardziej oczekiwanym międzynarodowym wydarzeniem świata mody i fotografii. Jego urok tkwi w subtelnym pogwałceniu zasad przyzwoitości, gdzie niepokojąco zmysłowy erotyzm fotografii przypomina bardziej sztukę niż zwykłą nagość.Sukces kalendarza wydawanego przez producenta opon, to strategia opierająca się na wszystkim co najlepsze: najsławniejsze modelki, najlepsi fotograficy, najatrakcyjniejsze plany zdjęciowe, najlepsi styliści... Takie podejście zaowocowało niezwykłymi efektami. Pokazanie wyjątkowego piękna prawie nagiego kobiecego ciała w połączeniu z czarno – białą fotografią zapiera dech w piersi. Tajemnicze i eleganckie ujęcia modelek na długo zapadają w pamięci, emanują zmysłowością, wywołują emocje, tworzą niezwykłą, podsycaną erotyzmem atmosferę.
Był rok 1963
Leyland - Brytyjski producent samochodów był pierwszym, który wykorzystywał formę kalendarza w swojej strategii promocyjnej. Jego kalendarz z 1949 roku wykreował na gwiazdę przepiękną, młodą Norme Jean Baker (Marilyn Monroe), i sprzedał się w co najmniej ośmiomilionowym nakładzie.
Chociaż pomysł z kalendarzem nie był zupełnie nowy, miał on taką przewagę, że był już wypróbowany. Kalendarz Pirelli został wydany po raz pierwszy w 1963 roku. Fotografie, które bynajmniej nie zawierały ilustracji opon, delikatnie szokowały, ale i podobały się, choć nie każdemu wypadało się do tego przyznać. Tak rodził się mit kalendarza. Jedynym pismem, które zamieściło wzmiankę odnośnie tego wydarzenia był the Sun - niedawno powstała gazeta codzienna. Wkrótce miało się to zmienić. O kalendarzu pisano nawet w The Financial Times, a jego poprzednie wydania sprzedawały się na aukcjach po niewyobrażalnych cenach.
Kalendarz Pirelli przez długi czas utrzymuje status niemożliwego do zdobycia, zarezerwowany jako specjalna nagroda dla niewielkiej grupy uprzywilejowanych klientów, sprzedawców opon i właścicieli warsztatów. Z czasem, wśród odbiorców kalendarza znajdowały się takie osobistości jak Książe Philip i Charles, premier Edward Heath i Harold Wilson, nawet John Lennon osobiście zjawił się w siedzibie firmy Pirelli w Londynie, aby wziąć dla całej swojej grupy egzemplarze kalendarza na rok 1971.
Kryzys i odrodzenie
Do roku 1974 liczba zwolenników kalendarza była ogromna. Otrzymał on od prasy miano "najbardziej ekskluzywnego na świecie podarunku noworocznego". Niestety, dwa kryzysy naftowe spowodowały drastyczne cięcia budżetowe i wydawanie słynnego kalendarza musiało zostać okresowo zawieszone.
Pod koniec 1982 roku podjęto decyzję wskrzeszenia kalendarza. Okazało się bowiem, że dział ds. reklamy i PR Grupy potwierdził, że kalendarz kosztuje firmę mniej niż piętnastominutowy film reklamowy w ogólnokrajowej telewizji, a jest znacznie bardziej skuteczny pod względem kreowania wizerunku firmy Pirelli. Pierwsze po przerwie fotografie z plaż, które prezentowały modelki "ubrane" we wzór bieżnika opon Pirelli P6, były zwieńczeniem pomyślnego powrotu. Kalendarz odzyskał swoją moc.
Był rok 1963
Leyland - Brytyjski producent samochodów był pierwszym, który wykorzystywał formę kalendarza w swojej strategii promocyjnej. Jego kalendarz z 1949 roku wykreował na gwiazdę przepiękną, młodą Norme Jean Baker (Marilyn Monroe), i sprzedał się w co najmniej ośmiomilionowym nakładzie.
Chociaż pomysł z kalendarzem nie był zupełnie nowy, miał on taką przewagę, że był już wypróbowany. Kalendarz Pirelli został wydany po raz pierwszy w 1963 roku. Fotografie, które bynajmniej nie zawierały ilustracji opon, delikatnie szokowały, ale i podobały się, choć nie każdemu wypadało się do tego przyznać. Tak rodził się mit kalendarza. Jedynym pismem, które zamieściło wzmiankę odnośnie tego wydarzenia był the Sun - niedawno powstała gazeta codzienna. Wkrótce miało się to zmienić. O kalendarzu pisano nawet w The Financial Times, a jego poprzednie wydania sprzedawały się na aukcjach po niewyobrażalnych cenach.
Kalendarz Pirelli przez długi czas utrzymuje status niemożliwego do zdobycia, zarezerwowany jako specjalna nagroda dla niewielkiej grupy uprzywilejowanych klientów, sprzedawców opon i właścicieli warsztatów. Z czasem, wśród odbiorców kalendarza znajdowały się takie osobistości jak Książe Philip i Charles, premier Edward Heath i Harold Wilson, nawet John Lennon osobiście zjawił się w siedzibie firmy Pirelli w Londynie, aby wziąć dla całej swojej grupy egzemplarze kalendarza na rok 1971.
Kryzys i odrodzenie
Do roku 1974 liczba zwolenników kalendarza była ogromna. Otrzymał on od prasy miano "najbardziej ekskluzywnego na świecie podarunku noworocznego". Niestety, dwa kryzysy naftowe spowodowały drastyczne cięcia budżetowe i wydawanie słynnego kalendarza musiało zostać okresowo zawieszone.
Pod koniec 1982 roku podjęto decyzję wskrzeszenia kalendarza. Okazało się bowiem, że dział ds. reklamy i PR Grupy potwierdził, że kalendarz kosztuje firmę mniej niż piętnastominutowy film reklamowy w ogólnokrajowej telewizji, a jest znacznie bardziej skuteczny pod względem kreowania wizerunku firmy Pirelli. Pierwsze po przerwie fotografie z plaż, które prezentowały modelki "ubrane" we wzór bieżnika opon Pirelli P6, były zwieńczeniem pomyślnego powrotu. Kalendarz odzyskał swoją moc.
Komentarze
Gość
18 grudnia 2008
17:58:32
18 grudnia 2008
17:58:32
spier papier debile!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
krzaczek
6 kwietnia 2009
09:53:38
6 kwietnia 2009
09:53:38
to jest do dupyyyyyyyyyy
Dodaj komentarz
Rozrywka
Pora umierać
Oto już jesień i pora umierać...
Dorota Kędzierzawska po raz kolejny pokazuje nam swoją wyjątkowość. Na jej...
Imprezy
LIKIER GALLIANO
Galliano to włoski likier ziołowo-korzenny, którego recepture stworzył Arturo Vaccari, a swój produkt nazwał na cześć majora Giuseppe...




